Autor Wątek: Co to jest Kościół?  (Przeczytany 2545 razy)

Offline Haggai

  • Rozmowny
  • ***
  • Wiadomości: 73
Co to jest Kościół?
« dnia: 16 12 2010 o 17:50:33 pm »
Pytanie, na które postaramy się znaleźć odpowiedź brzmi: co to jest kościół? A dokładniej mówiąc: Kto jest Kościołem? Obydwa tematy są ściśle ze sobą związane.

Zdaję sobie sprawę z długości tego opracowania, ale tutaj chodzi o ludzkie życie, więc każdy komu na tym zależy, niech rozważa te myśli dokładnie ze Słowem Bożym na kolanach.

W potocznym rozumieniu słowo kościół najczęściej kojarzy się z okazałą budowlą, ktoś inny powie, że to dom modlitwy lub świątynia, a jeszcze komuś skojarzy się z tzw. duchowieństwem (klerem), które często samo siebie uważa za kościół. W temacie tym jest bardzo wiele zamieszania.

Pragnę odpowiedzieć na to pytanie opierając się jedynie na Biblii. Tylko Słowo Boże jest jedynym i absolutnym (nieomylnym) autorytetem, na którym można całkowicie polegać.
Syn Boży Jezus Chrystus jak i Jego apostołowie zawsze w swym nauczaniu powoływali się na Pismo Święte. Każdy kto uważnie studiuje tą Księgę od razu to spostrzeże.

Ewangelista Jan tak o tym sprawozdaje:

„Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej” (Jan 7:38, BW, por. z Jan 4-14, 5,39).

A więc nie jest bez znaczenia, jak kto wierzy. Tylko taka wiara, która jest osadzona na Słowie Bożym jest wiarą biblijną, prawdziwą i zwycięską.

Tak więc zobaczmy co i jak Pismo Święte mówi o kościele.

W tekście źródłowym występuje greckie słowo Ekklesia. Bardzo ciekawa jest budowa tego słowa, które składa się z trzech części: Ek, Kaleo i Kletos.

- ek znaczy: „z”, „od” czegoś, skądś;
- Kaleo to: wołać, wzywać, zapraszać, powoływać;
- Kletos to taki, który dał się powołać i przyjął zaproszenie.

A więc dokładnie tłumacząc to słowo, brzmi ono w następujący sposób: „z” „od” „wołać” „ten który dał się zawołać” tworzy Ekklesia, czyli „wywołany z, który przyjął zaproszenie”.

Słowo to tworzy pewne określenie, sens wezwania skądś, z czegoś, czyli w sensie wywołania.

Ekklesia jako nazwa abstrakcyjna nie ma polskiego jednowyrazowego odpowiednika, dlatego trzeba dodać jakiś rzeczownik np. społeczność, wspólnota, zgromadzenie. W sumie słowo Ekklesia można przetłumaczyć na:

- społeczność wywołanych
- społeczność takich, którzy dali się powołać
- zgromadzenie takich, którzy dali się powołać skądś
- lub zaproszonych, powołanych skądś, z ciemności i śmierci

Mat. 4:16, od czegoś, kogoś – diabła – Hebr. 2:14,15, aby przyjąć zaproszenie, wezwanie do „…cudownej swojej światłości” (1Piotra 2:9).

Podsumowując można powiedzieć, iż słowo Ekklesia oznacza kogoś, kto dał się Bogu „wywołać z”, przyjął od Niego zaproszenie, poszedł za Nim (Jan 8:12) i trwa w Ojcu i Synu (1Jana 1:3,4).

W Piśmie Świętym, w różnych jego tłumaczeniach na język polski, spotykamy słowo „kościół” jako tłumaczenie słowa Ekklesia. Jest to ubolewania godny błąd, popełniany z premedytacją przez wielu tłumaczy Biblii.

Polskie słowo „kościół” pochodzi od czeskiego słowa „kostel”, a w gruncie rzeczy od łacińskiego „castellum”, które tłumaczy się na: zamek, twierdza, warownia.

Społeczność wywołanych, czyli Lud Boży nie jest warownią, twierdzą, gdyż tą jest tylko Bóg Najwyższy Jahwe (JHWH):

„Jahwe do Ciebie się uciekam;…Bądź dla mnie skałą obronną, zamkiem warownym dla mego ratunku. Ty bowiem jesteś dla mnie skałą i twierdzą…” (Ps. 31:2-4, BT, wyd. II).

„Pan Zastępów jest z nami, Warownym grodem jest nam Bóg Jakuba. Sela” (Ps. 46:8, 12, BW).

Porównajmy:

- greckie Ekklesia to: lud wywołanych, którzy przyjęli zaproszenie.
- łacińskie Castellum to: zamek, twierdza, warownia.

Porównanie to mówi samo za siebie. Ktoś po prostu zamiast Boga chce być dla nas instytucją zbawiającą. W tym opracowaniu zamiast słowa „kościół” będę używał określeń takich jak: Lud Boży, Zgromadzenie (społeczność) wywołanych.

Jakie są cechy charakterystyczne Ludu Bożego?
Czy jest nim jeden z tzw. „chrześcijańskich kościołów”, o pięknie czy wręcz dumnie brzmiących nazwach, który (które) twierdzi, iż ma monopol na „prawdę”? A może wszystkie naraz, tak modne stało się dziś słowo Ekumenia (jedność).

Lud Boży to ktoś naprawdę wyjątkowy. Przedstawię teraz w punktach cechy, po których można go rozpoznać:

1. Jest ciałem Chrystusa, a On jest Głową tego ciała, to znaczy wszystkich wierzących jak i każdego z osobna tj. każdego mężczyzny jak i niezamężnej kobiety.

„Chciałbym, żebyście wiedzieli, że głową każdego mężczyzny jest Chrystus, mężczyzna zaś jest głową kobiety, a głową Chrystusa – Bóg” (1Kor. 11:3, BT).

„I wszystko poddał pod nogi jego, a jego samego ustanowił ponad wszystkim Głową zgromadzenia wywołanych” (popr. wg org. Efez. 1:22, BW).

2. Jest domem Bożym, budowlą Bożą, żywymi kamieniami, zbudowaną na Skale, na Żywym Kamieniu (skale), czyli Chrystusie.

„Pokażę wam, do kogo jest podobny każdy, kto przychodzi do mnie i słucha słów moich, i czyni je. Podobny jest do człowieka budującego dom, który kopał i dokopał się głęboko, i założył fundament na skale. A gdy przyszła powódź, uderzyły wody o ów dom, ale nie mogły go poruszyć, bo był dobrze zbudowany” (Łuk. 6:47-48, NP).

„A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga - zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha” (Efez. 2:19-22, BT).

Przystąpcie do niego, do kamienia żywego, przez ludzi wprawdzie odrzuconego, lecz przez Boga wybranego jako kosztowny. I wy sami jako kamienie żywe budujcie się w dom duchowy…” (1Piotr. 2:4-5, NP).

„Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus” (1Kor. 3:11, BT).

"I pili ten sam duchowy napój. Pili zaś z towarzyszącej im duchowej skały, a ta skała - to był Chrystus" (1Kor. 10:4, BT, patrz również: Mat. 16:17,18; 1Tym. 3:15; Hebr. 3:1-6).

Jakże więc nieprawdziwe jest nauczanie kościelne mówiące, że apostoł Piotr jest skałą, na której zbudowany jest „kościół”, w kontekście w/w wypowiedzi Pana Jezusa oraz apostołów Pawła i Piotra.

Smutnym i bolesnym jest fakt, iż wszystkie tak zwane „chrześcijańskie kościoły” są zbudowane na człowieku i tylko na człowieku, a nie na Chrystusie. Historia oraz teraźniejszość poucza nas dobitnie jak straszne są tego skutki. Zapłatą za ten bunt będzie śmierć wieczna (Apok. 21:8, BT).

3. Jest Królewskim Kapłaństwem według porządku Melchisedeka, gdyż Pan Jezus jest arcykapłanem wg porządku Melchisedeka.

Imię Melchisedeka oznacza: Król Sprawiedliwości, a następnie Król Pokoju (Hebr. 7:1,2).

„Tak i Chrystus nie sam sobie nadał godność arcykapłana, lecz uczynił to Ten, który do niego powiedział: Jesteś moim Synem, Dzisiaj zrodziłem ciebie; Jak i na innym miejscu mówi: Tyś kapłanem na wieki Według porządku Melchisedeka” (Hebr. 5:5,6,10, BW).

„Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła. Wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa” (1Piotra 2:9,5, BT)

Każdy wierzący jest kapłanem, który składa Bogu ofiarę. Apostoł Paweł napisał o tym tymi słowy:

„A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” (Rzym. 12:1-2, BT, Ps. 51:19). Patrz również (koniecznie!) 2Mojż. 19:6; 5Mojż. 14:2; Izaj. 61:6, Apok. 1:6, 5:10, 20:6.

Z powyższych wypowiedzi jasno wynika, że nie ma jakiejś szczególnej kasty kapłańskiej (duchowieństwa, kleru), która sprawowałaby rządy nad Ludem Bożym zwanym przez to pseudo duchowieństwo laikatem.
Każdy wierzący w Chrystusa i co najistotniejsze Chrystusowi jest osobą duchową (duchowną, BG) "…znającą zamysł Chrystusowy" (1Kor. 2:14-16), albo mówiąc inaczej, "mającą Ducha Chrystusowego" (Rzym. 8:9).

4. Jest niewidzialny, gdyż tylko Bóg wie, kto Mu oddał swoje serce, na kim położył swoją pieczęć:

„Wszakże fundament Boży stoi niewzruszony, a ma tę pieczęć na sobie: Zna Pan tych, którzy są jego, i: Niech odstąpi od niesprawiedliwości (od grzechu i grzeszenia) każdy, kto wzywa imienia Pańskiego, [który mianuje imię Chrystusowe, BG], (2Tym. 2:19, BW, Nahum 1:7).

Każdy kto ma Ducha Bożego może widzieć, zobaczyć rzeczy niewidzialne.

„A głosimy to nie uczonymi słowami ludzkiej mądrości, lecz pouczeni przez Ducha, przedkładając duchowe sprawy tym, którzy są z Ducha. Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha.  Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego poznać, bo tylko duchem można to rozsądzić” (1Kor. 2:13-14, BT).

Ludzie nie mający Ducha Bożego (Rzym. 8:9) budują, tworzą (stanowią) kościoły antychrysta. Nie mogą z tego powodu dostrzec rzeczy niewidzialnych, gdyż tylko dzięki Duchowi Bożemu można je zobaczyć. Ten typ koniecznie musi mieć, (aby mieć się czym chwalić) widzialny „kościół”, „organizację” i ludzką władzę w tym „kościele” - warowni, więzieniu pełnym niewolników grzechu (Jan 8:34-36), ponieważ nie chcą uznać panowania Bożego i tylko Bożego nad sobą, w swych umysłach (2Tes. 2:10-12).

5. Ma niewielką liczebność: „Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mat. 18:20, BT; Jan 4:23,24).

Wiele razy zetknąłem się z argumentami, iż: Wielka liczebność, doczesne obrzędy lub misje (obecność) w niemalże wszystkich krajach na świecie są dowodem na to, że dany „kościół”, „organizacja” jest ludem Bożym. Ktoś rzekł mi nawet kiedyś, że gdzie dwóch, albo trzech to nie jest „kościół”. No cóż, to prawda, to nie jest „kościół”, bo nie ma tam księdza lub pastora, „dobrych ludzi” w „ładnych ubraniach” ze sztucznie wyuczonym zachowaniem na wzór psów Pawłowych i temu podobnej menażerii, o której nie ma teraz potrzeby pisać. Proste i jasne słowa Zbawiciela zadają temu kłam i ośmieszają tego rodzaju argumenty. Patrz też: 1Kor. 3:19,20; 1Kor. 1:18-31; Łuk. 16:15!

6. Posiada bardzo ścisłą więź z Bogiem.
Wynikiem tego jest przestrzeganie przykazań Bożych (Dekalogu) (Rzym. 2:13-15), a dokładniej mówiąc żyją każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych (Mat. 4:4), co powoduje, że żyją bez grzechu i grzeszenia już tu i teraz. Jest to jeden z najważniejszych testów pozwalających odróżnić synów (dzieci) Boga od synów (dzieci) diabła.

„A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa. Aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał" (Jan 17:3,21, BT)

Każdy, kto trwa w Nim, nie grzeszy, żaden zaś z tych, którzy grzeszą, nie widział Go ani Go nie poznał.

Dzieci, nie dajcie się zwodzić nikomu; kto postępuje sprawiedliwie, jest sprawiedliwy, tak jak On jest sprawiedliwy.

Kto grzeszy, jest dzieckiem diabła, ponieważ diabeł trwa w grzechu od początku. Syn Boży objawił się po to, aby zniszczyć dzieła diabła.

Każdy, kto narodził się z Boga, nie grzeszy, gdyż trwa w nim nasienie Boże (Gal. 3.16, BG), taki nie może grzeszyć, bo się narodził z Boga.

Dzięki temu można rozpoznać dzieci Boga i dzieci diabła: każdy, kto postępuje niesprawiedliwie, nie jest z Boga…” (1Jana 3:6-10, BT).

„Patrz również: Mat. 19:16-22; Rzym. 3:31; Jak. 1:25 i 2:10-12; Efez. 5:26,27; Kol. 1:22,28; 1Jana 2:3,4 i 5:3; Apok. 12:17 i 14:12.

W ustach Pana Jezusa i Jego Ludu nie było zdrady (podstępu, kłamstwa). Pismo Święte potwierdza tą zasadę postępowania. Poniższe wersety cytuję z Biblii Gdańskiej (przekład z XVII w.), która ciekawie je oddaje:

„…nieprawości nie uczynił, ani zdrada znaleziona jest w ustach jego” (Izaj. 53:9).

„Który grzechu nie uczynił, ani znaleziona jest zdrada w ustach jego” (1Piotra 2:22).

"Ostatki Izraela nie będą czyniły nieprawości, ani będą mówiły kłamstwa, ani się znajdzie w ustach ich język zdradliwy" (Sof. 3:13).

"A w ustach ich nie znalazła się zdrada; albowiem są bez zmazy przed stolicą Bożą" (Apok. 14:5).

"Błogosławiony człowiek, któremu nie poczyta Pan nieprawości, a w którego duchu nie masz zdrady" (Ps. 32:2).

Zdaję sobie sprawę, że to co do tej pory napisałem jest dla wielu bardzo zaskakujące wręcz nie do przyjęcia.
Jak można nie grzeszyć?! Już tu i teraz?! To niemożliwe! To jest zwiedzenie!

Jeśli ktoś tak sądzi, to musiałby uznać, że apostoł Jan jest też zwiedzionym jak również apostoł Paweł, gdyż nauczał, by prowadzić bezgrzeszne życie (Rzym. 6, cały rozdz.).

W końcu doszedłby do wniosku, że nawet Pan Jezus kłamał mówiąc Marii Magdalenie: "Idź i nie grzesz więcej" (patrz też Jan 8:32-36!!!).

Taka niewiara w obietnice Boże prowadzi do absurdu, do obłędu, szaleństwa.

Drodzy Przyjaciele, to Bóg Najwyższy przedstawia każdemu te bardzo wysokie standardy życia i postępowania i chwała Mu za to. On daje też każdemu pragnącemu moc do wypełnienia ich. Jest ona dostępna tylko dla prawdziwie wierzących, którzy zrozumieli, że "jedynie Bóg ma moc” (Ps. 62:10,12,13).

"Bo stworzenie (świat) z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych" (Rzym. 8:19, BT, por. Filip. 2:5-11).

Synowie Boży to ci, którzy są prowadzeni Duchem Bożym (Rzym. 8:13,14, BT, proszę o dokładne wczytanie się w te wersety). Tacy ludzie są żywymi przykładami, że można żyć w świętości, czyli nie grzeszyć już tu i teraz. Oni są argumentem Boga przeciwko zarzutom szatana. Świat (ludzie i nie tylko) oczekują objawienia synów Bożych, a nie wypaczającego nauki i charakter Boga kościelnictwa jakiejkolwiek maści, albo mówiąc inaczej, zabawy w „kościół”. Dość tej obłudy!

7. Mają Świadectwo i wiarę Jezusa.

I rozgniewał się Smok na Niewiastę, i odszedł rozpocząć walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa" (Obj. 12:17).

"…Świadectwem bowiem Jezusa jest duch proroctwa" (Obj. 19:10, BT).

Duch proroctwa jest tym samym Chrystusowym Duchem, który musi posiadać każdy prawdziwie wierzący, ponieważ "…kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest Jego" (Rzym. 8:9, BW), a jeśli nie jest Jego to nie jest synem Bożym i nie należy do Jego Ludu. Spójrzmy co na ten temat mówi apostoł Piotr: „Zbawienia tego poszukiwali i wywiadywali się o nie prorocy, którzy prorokowali o przeznaczonej dla was łasce, Starając się wybadać, na który albo na jaki to czas wskazywał działający w nich Duch Chrystusowy…” (1Piotra 1:10-11).

„Mamy więc słowo prorockie jeszcze bardziej potwierdzone, a wy dobrze czynicie, trzymając się go niby pochodni, świecącej w ciemnym miejscu, dopóki dzień nie zaświta i nie wzejdzie jutrzenka w waszych sercach” (2Piotra 1:19, BW; Przyp. 4:18; Izaj. 8:20).

Chrystusowy Duch Proroctwa objawia się na wiele sposobów, o czym pisze apostoł Paweł w 1Kor. 12:7-11.

Kolejną ważną informację znajdujemy w Objawieniu Jana 14:12: "Tu się okazuje wytrwałość świętych, tych, którzy strzegą przykazań Boga i wiary Jezusa" (Apok. 14.12, BT).
Jeszcze ciekawiej oddaje ten werset Biblia Gdańska:
„Tuć jest cierpliwość świętych, tuć są ci, którzy chowają przykazania Boże i wiarę Jezusową”

Padają tu bardzo ciekawe słowa, mianowicie to, że święci strzegą przykazań Bożych i wiary Jezusa. Warto rozważyć ten werset dokładniej.

W słowach: strzegą przykazań Boga nie chodzi tylko o dekalog, lecz o każde słowo wypowiedziane przez Boga:

„Każde słowo Pana jest prawdziwe…” (Przyp. 30:5, NP).
„Każde słowo Jahwe w ogniu wypróbowane…” (Przys. 30:5).
„Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mat. 4:4, BW).

Lud Boży jest w stanie przestrzegać przykazań swojego Boga tylko dzięki wierze Jezusa, a nie w Jezusa, jak oddają tan werset niektóre przekłady Pisma Świętego. Ktoś powie, że czepiam się słowa, „dzielę włos na czworo”, tak powiedzą ci wszyscy, którzy tylko powierzchownie badają i znają Słowo Boże. Zgadzam się z tym, że najpierw trzeba uwierzyć w Jezusa, ale ten rodzaj wiary nie zbawi nas od grzechu i śmierci, ponieważ taką wiarę posiada również szatan i jaki tego skutek – drży (Jak. 2:19). W prawdziwej miłości i wierze nie ma bojaźni, strachu (1Jana 4:18).

Co to znaczy strzec wiary Jezusa?

Ten kto ma Syna ma życie, a kto nie ma Syna Bożego nie ma też i życia” (1Jana 5:12).

Mieć życie Syna Bożego, oznacza to, że mamy wszystko, również Jego zwycięską wiarę. Pozwólmy tylko Jezusowi wierzyć w nas, a gdy to się stanie, to Zbawiciel będzie pełnił, wykonywał w nas swoje uczynki. Jego wiara nigdy nie była i nie będzie martwa, w przeciwieństwie do naszej, ludzkiej.

„Zwycięzcy i temu, kto pełni aż do końca uczynki moje, dam władzę nad poganami” (Obj. 2.26, BW).

Z powyższych cytatów dowiadujemy się, że szatan walczy jedynie z tymi, którzy przestrzegają przykazań Bożych oraz mają świadectwo i wiarę Jezusa.

Dlaczego szatan walczy z w/w ludźmi? Ponieważ nad całą resztą ludzkości ma pełną kontrolę i całkowitą władzę. Każdy człowiek (mężczyzna i kobieta) otrzymują od Boga cząstkę wiary (Rzym. 12:3) i tylko od niego zależy, czy chce, by prowadził go Duch Boży (Rzym. 8:14, BT), czy nie zagłuszy tego Bożego szeptu pełnego miłości (Job. 26:14; Izaj. 30:21).

Cdn.

„Przygotuj się, by stanąć przed twoim Bogiem!”

Offline Haggai

  • Rozmowny
  • ***
  • Wiadomości: 73
Odp: Co to jest Kościół?
« Odpowiedź #1 dnia: 16 12 2010 o 17:51:55 pm »
Chcę teraz wspomnieć o pewnej szczególnej grupie ludzi, którą wymienia 7 i 14 rozdz. Objawienia. Grupa ta ukryta jest pod symboliczną liczbą 144000. Przyjęli oni pieczęć Boga na swych czołach (Apok. 7:3,4 i 14:1).
Między różnymi „kościołami” liczba ta wywołuje wiele sporów. Wielu dyskutantów zapomina niestety o bardzo ważnej rzeczy, mianowicie tej, że nie o liczbę tak chodzi, jak o charakter ludzi objętych tą liczbą.

Napisane jest:

„…Podążają oni za Barankiem(Jezusem) dokądkolwiek idzie… W ustach ich nie znaleziono kłamstwa, są bez skazy” (Apok. 14:4,5).

Warto tu przypomnieć słowa naszego Pana i Zbawcy Jezusa Chrystusa:

„…Ja jestem światłością świata; kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światłość żywota” (Jan 8:12).

„Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną. I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej” (Jan 10:27-28).

„Jeśli kto chce mi służyć, niech idzie za mną, a gdzie Ja jestem, tam i sługa mój będzie; jeśli kto mnie służy, uczci go Ojciec mój” (Jan 12:26).

Dlaczego ci ludzie podążają za Barankiem dokądkolwiek idzie? Ponieważ posłuchali rady swojego Pana i Mistrza i włożyli na siebie Jego Jarzmo i brzemię:

„Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię moje lekkie” (Mat. 11:28-30).

Jarzmo i brzemię są symbolami woli Boga Ojca i Jego Syna Jezusa. Włożenie na siebie Jarzma i brzemienia oznacza rezygnację ze swojej woli, swojego ego, swoich planów, dążeń, ambicji, które zostaną uśmiercone, a na ich miejscu pojawi się wola i plany Boga ojca i Jego Syna. Tylko tak zmienieni ludzie mogą, są w stanie podążać za Barankiem, dokądkolwiek idzie. To są owe 144000, poprzez których Bóg Najwyższy unicestwi raz na zawsze szatański system tych rzeczy, zwany duchowym Babilonem lub mówiąc inaczej zniszczony zostanie Matrix, czyli matriarchalny system tego świata (patrz: Dan. 2:23,25,44,45; Apok. 18 rozdz., por. z Apok. 17:3-5,18; Izaj. 2:2-5).

Czuję się zobowiązany napisać o bardzo ważnej sprawie dotyczącej Ludu Bożego, a która to jest ością w gardle wszystkich obłudników, złodziei i najemników, w tzw. „kościołach” (Jan 10:10-13).

Ci pseudo przewodniczący różnie nazwani w różnych „kościołach”, „organizacjach” np. księża, pastorzy, starsi prezbiterzy), uświadamiają „swoim wiernym”, że tylko od nich owi „wierni” mogą pobierać „prawdziwą naukę”.
Robią to tak sprytnie, iż wielu myśli, że ma do czynienia z posłańcami Bożymi. Wykorzystują do tego powodowaną lenistwem i wygodnictwem niewiedzę i duchową ślepotę tychże „wiernych”. Często zasłaniają się Biblią, a nawet mówią: tylko Biblia, ale to tylko pozory. Gdy ktoś wykaże się samodzielnością myślenia, której udzielił mu Bóg przez Ducha Swego i dobrze zna Słowo Boże (1Jana 2:20,27) to pokazując to, staje się największym wrogiem tych najemników.

Owi fałszywi nauczyciele – psy (Filip. 3:2) jak pisał o nich apostoł Paweł, nie zniosą nikogo, kto odbiera im władzę nad Ludem Bożym, patrz (koniecznie): 5Mojż. 23:18,19; Izaj. 56:10-12; Mat. 7:6; Obj. 22:15; Ps. 22:17.

Są to Nikolaici, których uczynków nienawidzi Pan Jezus (Obj. 2:6). Dlaczego?
Słowo Nikolaita (w greckim Nikolaites) znaczy: panować nad ludem, zwyciężać Lud Boży.

Panować nad Ludem Bożym może tylko Chrystus Pan, „…Uczcie się ode mnie…” (Mat. 11:29, BW).

„Takie zaś jest przymierze, które zawrę z domem Izraela Po upływie owych dni, mówi Pan: Prawa moje włożę w ich umysły I na sercach ich wypiszę je, I będę im Bogiem, A oni będą mi ludem. I nikt nie będzie uczył swego ziomka Ani też swego brata, mówiąc: Poznaj Pana, Bo wszyscy mnie znać będą Od najmniejszego aż do największego z nich” (Hebr. 8:10,11, BW).

Wypowiedzi Zbawiciela są zrozumiałe i jednoznaczne. Obowiązkiem każdego Chrystianina jest pobieranie nauki bezpośrednio od Chrystusa i przyprowadzanie ludzi tylko do Chrystusa, a nie do „kościoła” czy „organizacji”, których namnożyło się bez liku.

Należąc do Chrystusa, czyli mając współuczestnictwo, społeczność z Bogiem Ojcem i Jego Synem Jezusem przez Ich Ducha (1Jana 1:3) automatycznie należymy, czy też jesteśmy w jedności z Jego Ludem.

Drodzy Przyjaciele! Nie ma innego kryterium przynależności do Ludu Bożego, czyli podejścia „…do góry Syjon i do miasta Boga żywego, do Jeruzalem niebieskiego i do niezliczonej rzeszy aniołów, do uroczystego zgromadzenia. I zebrania pierworodnych, którzy są zapisani w niebie, i do Boga, sędziego wszystkich, i do duchów ludzi sprawiedliwych, którzy osiągnęli doskonałość, I do pośrednika nowego przymierza, Jezusa…” (Hebr. 12:22-24, BW).

„A Duch (Jezus) i oblubienica (Lud Boży) mówią: Przyjdź! A ten, kto słyszy, niech powie: Przyjdź! A ten, kto pragnie, niech przychodzi, a kto chce, niech darmo weźmie wodę żywota” (Apok. 22:17, BW.; Jan 7:37,38).

Jakże niewielu spośród tych, którzy badają Biblię jest prawdziwymi koneserami, poszukiwaczami, którzy kopią bardzo głęboko i dokładnie, aby postawić swój dom wiary na skale – Chrystusie i znaleźć skarb zbawienia w Słowie Bożym.

Miliony dało zniewolić swój umysł klechom wszystko jedno, jakiej maści i chodzi w „cudzych butach”.
Apostoł Paweł apelował do Koryntian: „Drogoście kupieni; nie stawajcie się niewolnikami ludzi” (1Kor. 7:23, BW; por. 2Kor. 1:24; Dz.Ap. 17:10,11).

A do wywołanych w Galacji napisał tak:

„Paweł, apostoł nie z ludzkiego, ustanowienia czy zlecenia, lecz z ustanowienia Jezusa Chrystusa i Boga Ojca, który Go wskrzesił z martwych... A zatem teraz: czy zabiegam o względy ludzi, czy raczej Boga? Czy ludziom staram się przypodobać? Gdybym jeszcze teraz ludziom chciał się przypodobać, nie byłbym sługą Chrystusa. Oświadczam więc wam, bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelią nie jest wymysłem ludzkim. Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka, lecz objawił mi ją Jezus Chrystus. Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi (siebie i innych) ani nie udając się do Jerozolimy, do tych, którzy apostołami stali się pierwej niż ja…” (Gal. 1:1,10-12,15-17, BT).

Przyjrzyjmy się dokładnie temu, co napisał apostoł Paweł. Pójdźmy dalej w naszych rozważaniach i niech każdy z nas zamiast apostoła Pawła zobaczy tam siebie. Nie będzie to ujmą, ani Bogu, ani ap. Pawłowi, który to uważał się za pierwszego z grzeszników (1Tym. 1:15).

Chodzi mi o to, aby każdy z nas bardzo dobrze zrozumiał, że Chrystianin pobiera nauki (ewangelię) bezpośrednio od Zbawiciela (poprzez Pismo Święte) nawet, jeśli przekazuje je jakiś człowiek, który w każdym takim wypadku, jest tylko narzędziem w ręku Boga.

„Dlatego nieustannie dziękujemy Bogu, bo gdy przyjęliście słowo Boże, usłyszane od nas, przyjęliście je nie jako słowo ludzkie, ale - jak jest naprawdę - jako słowo Boga, który działa w was wierzących” (1Tes. 2:13, BT).

Rozważmy to wszystko w punktach:

1. Każdy Chrystianin jest nim z ustanowienia Boga Ojca i Jezusa Chrystusa.
2. Jest podporządkowany tylko i wyłącznie Chrystusowi, bo gdy jest inaczej, to nie jest Jego sługą.
3. Ewangelii nie otrzymuje się od jakiegokolwiek człowieka, lecz jedynie od Chrystusa, gdyż tylko On ją posiada.
4. Każdy Chrystianin jest powołany przez Boga Ojca by On mógł „…objawić Syna Swego w nim”. Niektóre przekłady Pisma Świętego oddają błędnie Tą myśl: „…żeby objawić mi Syna Swego. Z pozoru tylko jest to niewielka różnica, ale każdy kto ma Ducha Bożego zrozumie o co mi chodzi.
5. Po to by głosić, wyżywać Ewangelię, którą otrzymali od Boga.
6. Prawdziwie wierzący nie radzą się jakiegokolwiek człowieka, gdyż z nim jest: „…Przedziwny doradca, Bóg mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju” (Izaj. 9:5, BT).

Takimi pięknymi słowami prorok określa Jezusa Chrystusa, Jedynego, który ma prawo panować nad wierzącym, gdyż nabył je przez własną śmierć i zmartwychwstanie.

Apostoł Piotr przedstawił bardzo ciekawą i ważną myśl:

„Szymon Piotr, sługa i apostoł Jezusa Chrystusa, do tych, którzy dzięki sprawiedliwości Boga naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, otrzymali wiarę równie godną czci jak i nasza" (2Piotra 1:1, BT).

W jakim celu?

Aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa. [Chodzi o to], abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu. Natomiast żyjąc prawdziwie w miłości sprawmy, by wszystko rosło ku Temu, który jest Głową - ku Chrystusowi” (Efez. 4:13-15, BT).

Każdy kto przyjął Jezusa Chrystusa jako osobistego Pana i Zbawiciela jest zwycięzcą - Izraelem, zwycięzcą nad grzechem i śmiercią.

„Zwycięzcę uczynię filarem w świątyni Boga mojego i już nie wyjdzie na zewnątrz…”

Gdyż:

„Na zewnątrz są psy, guślarze, rozpustnicy, zabójcy, bałwochwalcy i każdy, kto kłamstwo kocha i nim żyje” (Apok. 22.15, BT).

„…I na nim imię Boga mojego napiszę i imię miasta Boga mojego, Nowego Jeruzalem, co z nieba zstępuje od mego Boga, i moje nowe imię” (Obj. 3.12, BT).

Otrzymanie pieczęci Bożej na czole jest tym samym, co napisanie imienia Bożego na czole, a oznacza to, że taka osoba odzwierciedla Boży, Chrystusowy charakter.

Na koniec tych rozważań sparafrazuje nieco słowa apostoła Pawła z listu do Galcjan:

"A pokój i miłosierdzie nad tymi wszystkimi, którzy tych zasad trzymać się będą i nad Izraelem Bożym" (Gal. 6:16, NP).

Pozdrawiam serdecznie
„Przygotuj się, by stanąć przed twoim Bogiem!”

AdamS

  • Gość
Odp: Co to jest Kościół?
« Odpowiedź #2 dnia: 22 12 2010 o 10:05:30 am »
Co to jest Kościół? Kościół to LUD BOŻY, który żyje w JEDNOSCI przez Ducha Świętego, który nie zna granic. Ale by istniała jedność musi być jeden warunek - pokonanie PYCHY. Te słowa otrzymałem dziś - tak jak chyba każdy z Was - na dzisiejszą pocztę:

Skutkiem pychy stale są kłótnie, u szukających rady jest mądrość. Księga Przysłów 13:10 / Biblia Tysiąclecia

Niech więc słowo to na długo zostanie we mnie, bo i ja grzeszyłem pychą, gdy wydawało mi sie, że coś wiem i próbowałem do tego przekonać innych. Jedyne co mogę, to odsłaniać swoje odczucia, bo one nie grzeszą, gdyż wolne są od sądów...

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Co to jest Kościół?
« Odpowiedź #3 dnia: 22 12 2010 o 20:40:32 pm »
Cytat: AdamS
Jedyne co mogę, to odsłaniać swoje odczucia, bo one nie grzeszą, gdyż wolne są od sądów...

Och serce może być zwodnicze. Z serca pochodzą wszystkie złe rzeczy . Nawet w sercu odrodzonym może pojawić się grzech.
Skąd , na jakiej podstawie taki Twój wniosek?
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

AdamS

  • Gość
Odp: Co to jest Kościół?
« Odpowiedź #4 dnia: 22 12 2010 o 20:48:49 pm »
Och serce może być zwodnicze. Z serca pochodzą wszystkie złe rzeczy . Nawet w sercu odrodzonym może pojawić się grzech.
Skąd , na jakiej podstawie taki Twój wniosek?

Pisałem o przedstawianiu odczuć, nie o kierowaniu się sercem - to zasadnicza różnica. kiedy rozmawiasz z kimś, kto w sposób wrogi interpretować zaczyna Twoje wypowiedzi (a w kilku miejscach takie miałem odczucie), pozostaje mi tylko albo zamilknąć, całkowicie się wycofując, albo szczerze przedstawić swoje odczucia. Pisząc o zawieszeniu wydawania sądów, chodziło mi więc wyłącznie o poprawę relacji w prowadzonym tu dialogu. Nie wiem, czy teraz wyraziłem to wystarczająco jasno?

Takie zalecenie zastosuje każdy psycholog wobec sytuacji konfliktowych - nie osądzać, a tylko mówić o swoich odczuciach. Tak więc złap, Cyprysie, kontekst tych słów - chie chodzi tu o kierowanie się odczuciami w życiu, ale o przywrócenie szczerej i pełnej szacunku relacji w naszym gronie, które jak mniemam składa się z samych chrześcijan (abyśmy przez to nie stali się antyświadectwem dla niewierzących). Kiedy wyrażam swe odczucie, nie wypowiadam sądu - starając się tym samym nie ranić drugiego...
« Ostatnia zmiana: 22 12 2010 o 20:54:24 pm wysłana przez AdamS »

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Co to jest Kościół?
« Odpowiedź #5 dnia: 23 12 2010 o 18:43:49 pm »
Cytat: AdamS
Pisałem o przedstawianiu odczuć, nie o kierowaniu się sercem - to zasadnicza różnica.[...] Nie wiem, czy teraz wyraziłem to wystarczająco jasno?

Niezbyt jasno, lecz jeżeli dla Ciebie odczucie, postępowanie według swojego przekonania, a postępowanie według serca , wedle głębi duszy, to nie jest to samo, to nasza rozmowa mija się z celem.

Odczucia człowieka są jego intymną, subiektywną sprawą, każdy może je mieć autonomicznie, niezależnie od kogo kogokolwiek i czegokolwiek. Niezależnie od świadomości, światopoglądu.
Tak więc Twoje odczucia w stosunku do mojej osoby, są tylko Twoją osobistą sprawą. To w oparciu o jakie przesłanki je zdobyłeś, to też jest tylko Twoją indywidualną sprawą. Zakładam że jako uczeń Jezusa Chrystusa, powinieneś je mieć na podstawie Biblii. Lecz jaka jest prawda, nie wiem i wiedzieć nie muszę.
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Co to jest Kościół?
« Odpowiedź #6 dnia: 23 12 2010 o 18:58:33 pm »
 Kto idzie za Jezusem, otrzymuje nowy sposób relacji z Bogiem i bliźnim, potrafi być z grzesznikiem nie po to, by grzeszyć, lecz przeżywać i dawać przebaczenie. Taka postawa będzie zawsze skandalem dla tych, którzy mają swoje - kształtowane nawet przy pomocy Bożego prawa - poglądy na sprawiedliwość.
Widząc Jezusa zasiadającego do stołu z celnikami i grzesznikami, faryzeusze byli wzburzeni. Tymczasem grzesznicy zgromadzeni wokół Jezusa tworzą pierwszą wspólnotę, która swoją egzystencję opiera na przebaczeniu. W dzisiejszym Kościele/między nami/ zachodzą podobne napięcia między tymi, którzy uważają siebie za sprawiedliwych i grzesznikami. Musimy się wiec stale pytać, czy nasza posługa w Kościele jest realizacją misji Jezusa Chrystusa, czy tylko budowaniem systemu religijnego. Czy faktycznie pozwalamy grzesznikom gromadzić się wokół krzyża Jezusa, by mogli przeżywać nawrócenie.    janusz f. :)

AdamS

  • Gość
Odp: Co to jest Kościół?
« Odpowiedź #7 dnia: 24 12 2010 o 07:38:14 am »
Odczucia człowieka są jego intymną, subiektywną sprawą, każdy może je mieć autonomicznie, niezależnie od kogo kogokolwiek i czegokolwiek. Niezależnie od świadomości, światopoglądu. Tak więc Twoje odczucia w stosunku do mojej osoby, są tylko Twoją osobistą sprawą.

Spróbuję więc inaczej to przedstawić, bo zrozumienie tej sprawy uażam za niezbędne w prowadzeniu budującego dialogu - ba, nie tylko dialogu, ale w ogóle w budowaniu relacji międzyludzkich! Odczucia oczywiście, tak jak powiedziałeś, są moją osobistą sprawą - ale tylko w rozumieniu ich źródła (pochodzenia), a nie w naszych wzajemnych odniesieniach. Gdybym powiedział, że "nie interesują mnie Twoje odczucia, bo to Twoja osobnista sprawa", wyraziłbym tym samym obojętność wobec Twojej osoby, a więc złamałbym najważniejsze przykazanie miłości.

A teraz przykład z życia, aby czytelna była moja intencja. Jeśli ktoś pisze, że np. jestem "mącicielem" lub "heretykiem" to oczywiście jego SĄD budowany na ODCZUCIU - sąd, który wcale nie musi być wyrażony w postaci OSĄDU (zasadnicza różnica!). Można przecież te same słowa wyrazić inaczej, np.: "gubię się w Twoich wywodach, bo nie widzę w nich spójności", albo: "czy mógłbyś rozwinąć ten temat, bo nie bardzo rozumiem"... Czy teraz widać różnicę? W duchu szczerości wyznaję, że nie zgadzam się z głoszonym zdaniem, ale zachowuję pełną wrażliwość na drugą osobę i zakładam, że mogę ją błędnie interpretopwać.

Muszę tu wtrącić uwagę na czerwono, aby te słowa nie zgubiły się w zalewie innych postów. To dla mnie kluczowa sprawa! Jeśli prezentowana wyżej zasada zostanie odrzucona, to faktycznie dalsze prowadzenie tego forum nie ma już sensu.

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Co to jest Kościół?
« Odpowiedź #8 dnia: 24 12 2010 o 14:55:18 pm »
Cytat: AdamS
Spróbuję więc inaczej to przedstawić, bo zrozumienie tej sprawy uażam za niezbędne w prowadzeniu budującego dialogu - ba, nie tylko dialogu, ale w ogóle w budowaniu relacji międzyludzkich! Odczucia oczywiście, tak jak powiedziałeś, są moją osobistą sprawą - ale tylko w rozumieniu ich źródła (pochodzenia), a nie w naszych wzajemnych odniesieniach. Gdybym powiedział, że "nie interesują mnie Twoje odczucia, bo to Twoja osobnista sprawa", wyraziłbym tym samym obojętność wobec Twojej osoby, a więc złamałbym najważniejsze przykazanie miłości.

A teraz przykład z życia, aby czytelna była moja intencja. Jeśli ktoś pisze, że np. jestem "mącicielem" lub "heretykiem" to oczywiście jego SĄD budowany na ODCZUCIU - sąd, który wcale nie musi być wyrażony w postaci OSĄDU (zasadnicza różnica!). Można przecież te same słowa wyrazić inaczej, np.: "gubię się w Twoich wywodach, bo nie widzę w nich spójności", albo: "czy mógłbyś rozwinąć ten temat, bo nie bardzo rozumiem"... Czy teraz widać różnicę? W duchu szczerości wyznaję, że nie zgadzam się z głoszonym zdaniem, ale zachowuję pełną wrażliwość na drugą osobę i zakładam, że mogę ją błędnie interpretopwać.

Muszę tu wtrącić uwagę na czerwono, aby te słowa nie zgubiły się w zalewie innych postów. To dla mnie kluczowa sprawa! Jeśli prezentowana wyżej zasada zostanie odrzucona, to faktycznie dalsze prowadzenie tego forum nie ma już sensu.

 Słusznie zauważasz różnicę między odczuciem a osądem.                                                                               Jednak mój wniosek-opinia ( bo tak ja do postrzegam) na temat  nauki że w symbolu pamiątki śmierci Syna Bożego, nie ma zamiany w rzeczywiste ciało i krew.       Na podstawie Słowa Bożego (nie są to moje odczucia) wnioskuję że jest to  niewłaściwa nauka. To  moje przekonanie   czy jak wolisz sąd (w moim odczuciu słowo „sąd” w tej sytuacji jest nieadekwatny), oparty jest nie na moim odczuciu, lecz o treść  biblijną. A chyba zasadniczo zmienia to twierdzenie ,  prawda?
 
Różnica naszych odmiennych spojrzeń  na to i inne zagadnienia , bierze się z tego że chyba usiłuje być zbyt wyrazisty-sugestywny. W  wyrażaniu swoich opinii nie dopuszczam tego że mogę się mylić , w odróżnieniu od Ciebie. To o czym przekonuje mnie Duch Boży, daje mi w tym pokój. Nie mam rozdwojonej duszy, jak ostrzega apostoł Jakub w swoim liście.
Przyznaję że brakuje mi  trochę dyplomacji w rozmowach,  nie tylko z Tobą tutaj. Dostrzegam to i pracuję nad tym. Mam  też nadzieję że już przebaczyłeś mi te niedociągnięcia. ???

Różnica zdań oraz wydawanie sądów o innych wierzących, była praktykowana przez pierwszych chrześcijan. Nie ma więc powodu żeby panicznie bać się tego i uważać to za coś niebożego.
Zobacz że apostołowie często mieli odmienne zdania. Opisy tego można znaleźć w Galatów 2 i  1 list do Koryntów 6.

 Mamy obowiązek nawzajem sobie wybaczać ciągle, więc jeśli z takim nastawieniem będziesz  podchodzić do rozmówców, to wymiana zdań   nabierze sensu.
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Co to jest Kościół?
« Odpowiedź #9 dnia: 19 01 2011 o 09:44:06 am »
Wybacz, Cyprysie, że wcześniej przeoczyć musiałem Twoją odpowiedź. Ale nie chciałbym tego tematu zostawić w milczeniu, więc choć mocno spóźniony, odpisuję.

Jednak mój wniosek-opinia ( bo tak ja do postrzegam) na temat  nauki że w symbolu pamiątki śmierci Syna Bożego, nie ma zamiany w rzeczywiste ciało i krew.

Trzeba by tu zadać pytanie, co znaczy "rzeczywiste"? Oczywiście nie ma tu mowy o fizycznej przemianie - trzeba to rozumieć w kategoriach rzeczywistości EUCHARYSTYCZNEJ, czyli sakrament komunii daje mi możliwość dotknięcia Chrystusa i przyjęcia go całym sobą (nie tylko duchem, ale i ciałem). Trudno to wytłumaczyć, chciałbym tylko rozwiać obawy, że są to jakieś magiczne praktyki, tajemne gusła (bo czasem mam wrażenie, że ludzie spoza kościoła katolickiego tak to odbierają).

Komunia to dla mnie wejście w przestrzeń Jezusa przez materię chleba. Wszelkie spory na temat substancjalności są według mnie jałowe, bo przecież nie o to chodzi, czy materialnie coś tu się zmienia, ale o to, że Bóg potrafi też do nas przez tą materię przyjść, uświęcając ją i przenikając. Stanowi to dla mnie tak wielką tajemnicę, że nawet nie próbuję jej rozwikłać. A jednak kiedy tylko przyjmuję Jezusa w komunii, czuję, że to Jego realna obecność mnie zmienia.

Wiem, że w protestanckich zborach również praktykuje się pamiątkę ostatniej wieczerzy i pewnie też towarzyszy temu głębokie przeżycie obecności Pana. Nie trzeba zanadto roztrząsać to zagadnienie, wystarczy się otworzyć na obecność Jezusa - wierzę, że On potrafi przenikać ducha i materię każdej wspólnoty, która tylko się na Niego otwiera.

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Co to jest Kościół?
« Odpowiedź #10 dnia: 19 01 2011 o 22:59:40 pm »
Cytat: AdamS
Trzeba by tu zadać pytanie, co znaczy "rzeczywiste"?[...] Komunia to dla mnie wejście w przestrzeń Jezusa przez materię chleba. Wszelkie spory na temat substancjalności są według mnie jałowe, bo przecież nie o to chodzi, czy materialnie coś tu się zmienia, ale o to, że Bóg potrafi też do nas przez tą materię przyjść, uświęcając ją i przenikając.[...]  Nie trzeba zanadto roztrząsać to zagadnienie, wystarczy się otworzyć na obecność Jezusa - wierzę, że On potrafi przenikać ducha i materię każdej wspólnoty, która tylko się na Niego otwiera.


Jak można mówić że  nie ma mowy o rzeczywistej przemianie opłatka i wina w prawdziwą krew Syna Bożego, skoro  używa się słów „uobecnianie” i „transsubstancjacja-przeistoczenie”.
Cytat z Wikipedi.

Cytuj
Transsubstancjacja (od łac. transsubstantiatio), przeistoczenie – w teologii oznacza rzeczywistą przemianę substancji podczas Eucharystii: chleba (hostii) w ciało, a wina w krew Jezusa Chrystusa. Termin ten został przyjęty podczas Soboru Laterańskiego IV w 1215 roku. Teolodzy prawosławni używają czasem terminu transsubstancjacja – uważają jednak, że termin ten ma charakter nie opisowy, ale wskazuje na tajemnicę obecności cielesnej Jezusa w Eucharystii.
W liturgii rzymskiej podczas eucharystii używany jest chleb pszeniczny, niekwaszony, wino naturalne - niesłodzone, z winogron. Aktu transsubstancjacji może dokonać jedynie kapłan, wzbudzając w sobie intencję przemienienia chleba (hostii) i wina w ciało i krew Jezusa Chrystusa oraz wypowiadając słowa ich konsekracji:
Zaś konsekracja to misterium przemiany opłatka i wina w prawdziwe ciało i prawdziwą krew. Nazywa się to jeszcze TAJEMNICĄ. Robiąc wokół  pamiątki śmierci Jezusa Chrystusa aurę tajemniczości. Podczas kiedy (przynajmniej dla mnie) tajemnicę stanowi NOWE  NARODZENIE.
Wiem że przez moją wypowiedź narażam się też wszystkim szczerze  wierzącym. Jeśli tak to odbieracie to zachęcam pytajcie w gorącej modlitwie Ducha Świętego, aby potwierdził lub zanegował w waszym sercu tę naukę, czy jest ona Boża czy ludzka.
Drogi Adamie jeśli naszym grzesznym ciałem, które nie może wejść w Bożą obecność,spotykasz się z Jezusem, to szukaj takiego potwierdzenia w Słowie Bożym, a nie w ludzkiej tradycji.
Powtarzasz taką śpiewkę, którą od tysięcy lat się powiela. Lecz nie ma to żadnego oparcia w Piśmie Świętym-Biblii-Słowie Bożym, no chyba że uważasz Biblię za dzieło ludzkie a nie Boże?

Prawdą jest że wystarczy  TYLKO otworzyć się na obecność Jezusa. On przenika wszystko, lecz dzieje się to TYLKO na płaszczyźnie duchowej.
Proszę zobacz co Słowo Boże mówi o zbliżeniu się do Boga (J 4;23-24   Rz 1;9   Rz 2;29   Ga 3;3   Ef 4;23-24    Fil 3;3   1 Tym 3,16   1 P 4;6). Wersety te jasno tłumaczą że kontakt ze Stwórcą możliwy jest tylko na poziomie duchowej.   
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Co to jest Kościół?
« Odpowiedź #11 dnia: 22 01 2011 o 17:29:56 pm »
Jak można mówić że  nie ma mowy o rzeczywistej przemianie opłatka i wina w prawdziwą krew Syna Bożego, skoro  używa się słów „uobecnianie” i „transsubstancjacja-przeistoczenie”. ...] Powtarzasz taką śpiewkę, którą od tysięcy lat się powiela. Lecz nie ma to żadnego oparcia w Piśmie Świętym-Biblii-Słowie Bożym, no chyba że uważasz Biblię za dzieło ludzkie a nie Boże?

Cyprysie, może dla Ciebie to być "powtarzająca się śpiewka", bo nie próbujesz przeniknąć w pozawerbalną tajemnicę Chrystusowego uobecnienia. W tym przypadku tajemnica nie ma wymiaru czegoś niedostępnego - przeciwnie, dostępna jest KAŻDEMU, oczywiście pod warunkiem, że ten KTOŚ nie będzie wobec tejże tajemnicy stawał w zbroi wojownika, dopatrując się w niej czegoś podejrzanego. Prawda jest jedna, więc jeśli Ty jesteś na nią otwarty, i ja również, to nie musimy się obawiać, że któryś z nas się w niej pogubi.

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Co to jest Kościół?
« Odpowiedź #12 dnia: 24 01 2011 o 11:32:04 am »
Cytat: AdamS
Cyprysie, może dla Ciebie to być "powtarzająca się śpiewka", bo nie próbujesz przeniknąć w pozawerbalną tajemnicę Chrystusowego uobecnienia. W tym przypadku tajemnica nie ma wymiaru czegoś niedostępnego - przeciwnie, dostępna jest KAŻDEMU, oczywiście pod warunkiem, że ten KTOŚ nie będzie wobec tejże tajemnicy stawał w zbroi wojownika, dopatrując się w niej czegoś podejrzanego. Prawda jest jedna, więc jeśli Ty jesteś na nią otwarty, i ja również, to nie musimy się obawiać, że któryś z nas się w niej pogubi.


Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest.
[ 1 J 3;2 BT]
 Teraz właśnie trwajcie w Nim, dzieci, abyśmy, gdy się zjawi, mieli w Nim ufność i w dniu Jego przyjścia nie doznali wstydu.
[ 1 J 2;28 BT]
Kiedy zaś objawi się Najwyższy Pasterz, otrzymacie niewiędnący wieniec chwały.
[ 1 P 5;4 BT]
ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus.
[ 1 P 1;7 BW]

Prawdą jest że objawiła się już Boża łaska zbawiająca wszystkich ludzi, chociaż nie każdy z tego skorzysta. Jest to smutna prawda,  lecz tak napisane jest w Słowie Bożym.
Jednak powyższe wersy informują że ma coś nastąpić jeszcze...

Dobrze zauważasz że tajemnica zbawienia jest dostępna dla każdego człowieka. Dodam tylko że dla wykształconych i prostych. Całe przesłanie biblijne jest właśnie nakierowane na ratunek człowieka. Wszystko co  w tym zakresie jest niezbędne, jest w Biblii. Tak więc wnikanie w pozawerbalną tajemnicę jest jakimś nieporozumieniem.
Jeżeli świadomy jesteś tego co piszesz „ Prawda jest jedna, więc jeśli Ty jesteś na nią otwarty, i ja również, to nie musimy się obawiać, że któryś z nas się w niej pogubi. „ to dlaczego jeszcze usiłujesz wniknąć gdzieś dalej?

Pisząc o powtarzaniu teorii (śpiewki) za innymi, mam na myśli żebyś włączył SWÓJ intelekt, bo przecież Bóg  dał nam rozum (1 J 5;20) żeby sprawdzać podobnie jak ci z Dziejów Apostolskich  siedemnastego rozdziału.
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Co to jest Kościół?
« Odpowiedź #13 dnia: 24 01 2011 o 12:30:43 pm »
Dobrze zauważasz że tajemnica zbawienia jest dostępna dla każdego człowieka. Dodam tylko że dla wykształconych i prostych. Całe przesłanie biblijne jest właśnie nakierowane na ratunek człowieka. Wszystko co  w tym zakresie jest niezbędne, jest w Biblii. Tak więc wnikanie w pozawerbalną tajemnicę jest jakimś nieporozumieniem.

Własnie pisząc o pozawerbalnej tajemnicy mam na myśli tych prostych ludzi, którzy nie dzielą każdego wersetu na czworo, a mimo to odnajdują mądrość w Bogu - takim, jaki im się objawia w Duchu Świętym, bo ten często "wieje" poza słowami.

Pisząc o powtarzaniu teorii (śpiewki) za innymi, mam na myśli żebyś włączył SWÓJ intelekt, bo przecież Bóg  dał nam rozum.

Widzę, Cyprysie, że nie znajdując stosownych argumentów, znowu sięgnąłeś po uszczypliwości. Myślę, że nieporozumienie bierze się stąd, że odczytujesz w moich słowach zupełnie inną intencję. Pisząc o pozawerbalnej tajemnicy, nie mam na myśli żadnego wtajemniczenia, a jedynie naszą postawę wobec rzeczy niewyrażalnych, bo w przestrzeni ducha nie wszystko da się przełożyć na język urzędowej logiki.

Offline hana

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 163
Odp: Co to jest Kościół?
« Odpowiedź #14 dnia: 24 01 2011 o 15:36:37 pm »

Pisząc o powtarzaniu teorii (śpiewki) za innymi, mam na myśli żebyś włączył SWÓJ intelekt, bo przecież Bóg  dał nam rozum.

Widzę, Cyprysie, że nie znajdując stosownych argumentów, znowu sięgnąłeś po uszczypliwości.

Przepraszam, że pozwolę sobie wtrącić się w ten konkretny dialog, ale ja nie widzę żadnej uszczypliwości w słowach Cyprysa, tylko zachętę do czerpania z dobrych wzorców.
A poza tym, dostrzegam tu Adamie małą manipulację (nie twierdzę, że świadomą): cytując słowa Cyprysa postawiłeś kropkę tam, gdzie jej nie było, co zmienia wydźwięk wypowiedzi, a czytający mogą rzeczywiście odnieść takie wrażenie, jak sugerujesz.
Nie zawiera chyba uszczypliwości zdanie w pełnym brzmieniu:
Pisząc o powtarzaniu teorii (śpiewki) za innymi, mam na myśli żebyś włączył SWÓJ intelekt, bo przecież Bóg  dał nam rozum (1 J 5;20) żeby sprawdzać podobnie jak ci z Dziejów Apostolskich  siedemnastego rozdziału.

A Żydzi w Berei "byli szlachetniejsi od Tesaloniczan, przyjęli naukę z całą gorliwością, i codziennie badali Pisma, czy istotnie tak jest" Dz.17,11/BT

Badanie Pism, czyli sprawdzanie zgodności tego co się usłyszy, lub przeczyta z innych źródeł, z Bożym Słowem to chyba nie to samo co "dzielenie każdego wersetu na czworo" (jak Ty to nazywasz)  :-\
« Ostatnia zmiana: 24 01 2011 o 15:38:22 pm wysłana przez hana »
Słowo Twoje jest pochodnią nogom moim...Ps.119,105