Autor Wątek: Chrystus jest wszystkim  (Przeczytany 3464 razy)

Offline nie płacz ewka

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 108
  • Pan jest mocą swojego ludu, pieśnią moją jest Pan
Chrystus jest wszystkim
« dnia: 19 02 2011 o 10:09:44 am »
Chrystus jest wszystkim
C. H. Spurgeon

Opublikowano w czwartek, 18 lutego 1915 r. Kazanie wygłoszone przez C. H. Spurgeon’a w Metropolitan Tabernacle, Newington

„Chrystus jest wszystkim” - List do Kolosan 3,11

Cytowany przeze mnie tekst jest na tyle krótki, że nie sposób go zapomnieć; ponadto jestem pewien, że o ile w ogóle jesteście chrześcijanami, to z pewnością się z nim zgodzicie. Jakiż ogrom religii zawiera nasz biedny, niegodziwy świat! Ludzie co rusz wpadają na pomysł, aby obmyślić różne systemy religijne; jeśli rozejrzycie się po całym świecie, dostrzeżecie dziesiątki rozmaitych sekt; a mimo to jakże znamienne jest, że chociaż istnieje cała rzesza fałszywych religii, to przecież istnieje tylko jedna prawdziwa religia. Chociaż istnieje wiele fałszu, prawda może być tylko jedna; tym samym do czynienia mamy z jedną, w pełni prawdziwą religią. Istnieje tylko jedna Ewangelia - ewangelia naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Jakaż to wspaniała rzecz, iż Jezus Chrystus, Syn Boży, miał się narodzić z ubogich rodziców i żyć na tym świecie jako ubogi człowiek, aby obdarzyć nas zbawieniem! Znosił życie pełne cierpień i prób, aż wreszcie, za sprawą oszczerstw swoich wrogów, został ukrzyżowany na Kalwarii jako wyrzutek społeczny. „I teraz”, stwierdzili, „nastał koniec Jego religii; teraz okaże się ona rzeczą godną pogardy, tak że nikt już nie nazwie siebie chrześcijaninem; posiadanie czegoś wspólnego z imieniem człowieka Jezusa, proroka z Nazaretu, przynosić będzie tylko ujmę”. Coś doprawdy wspaniałego, że Jego religia nie tylko, że przetrwała, to jeszcze w tej godzinie okazuje taką moc, jaką zawsze posiadała. O tak! Religia, jaką założył nasz Pan, istnieje nadal, i nadal jest potężna, stale się rozszerzając. Gdy inne religie pogrążyły się w ciemnościach przeszłości, a ich bożki zostały rzucone na pastwę kretów i nietoperzy, to imię Jezus nadal okazuje swą moc; i dalej będzie błogosławioną potęgą, która będzie trwała dotąd, dopóki istnieć będzie wszechświat.

Religia Jezusa stanowi Bożą religię; stąd też, pomimo wszelkich oszczerstw i prześladowań, z jakimi musiała się zetknąć, istnieje nadal, i w dalszym ciągu rozkwita. Jest to religia, którą będę starał się dla was zwiastować - ewangelię naszego Pana, Jezusa Chrystusa - zaś cytowany na samym początku tekst stwierdza o niej w pełni wyczerpujący sposób: „Chrystus jest wszystkim”. Najpierw użyję ów tekst jako testu, ażeby was wypróbować, później zaś jako pobudki do tego, ażeby was zachęcić. W pierwszej kolejności pragnę was przesiać, aby zobaczyć, ilu spośród was stanowi Boży lud, a ilu nie. Z mego tekstu sporządzę wielkie sito, do którego was włożę, aby ujrzeć, kto jest pszenicą, a kto plewą. Musimy nasz fragment rozważyć w dwojakim bądź też trojakim znaczeniu, aby najpierw użyć go jako:

1. Testu, ażeby was wypróbować.

Chrystus musi być wszystkim, będąc waszym Mistrzem i Nauczycielem. Istnieją tacy, którzy z człowieka czynią swój autorytet; uważają go za swego mistrza, spoglądają na niego jak na swego nauczyciela, a wszystko cokolwiek tenże powie, jest słuszne, stanowi prawdę i nie podlega najmniejszej dyskusji. Kiedy indziej tacy ludzie biorą do ręki jakąś książkę, inną niż Biblia, i powiadają: „Każdą rzecz osądzimy za pomocą tej książki”; i bywa, że jeśli kaznodzieja nie naucza ściśle według wyznania wiary w tej książce zapisanego, to uważany jest za człowieka niezdrowego w wierze, i nie wahają się tak stwierdzić ani przez moment, gdyż kaznodzieja nie dorównuje standardom ich niewielkiej książeczki! Spotykamy na tym świecie wielu ludzi, którzy ze swego wyznania, ich małego i wąskiego wyznania, czynią wszystko, i każdą rzecz czy każdego człowieka mierzą własnym wyznaniem. Muszę wszak powiedzieć, moi przyjaciele, że to „Chrystus jest wszystkim”, a nie jakiś człowiek, jakkolwiek by dobry i wielki był, zanim przyznam, żeście chrześcijanami. Nie możemy naśladować ludzi. Wiara nasza spoczywa nie w mądrości ludzkiej, ale w samej mocy Bożej. Nie możemy podążać za człowiekiem, chyba że w takiej mierze, na ile on sam podąża za Chrystusem, który jest naszym jedynym Panem. Nie dajcie się oszukiwać; nie ulegajcie wyznaniom wiary, księgom bądź też ludziom; poświęcajcie swój czas na studium Bożego Słowa, tylko z niego wyciągajcie wasze wyznanie wiary i doktryny, a wówczas będziecie mogli rzec:

„Czyż wszelkie formy, jakie obmyślają ludzie

Muszą atakować mą wiarę ze zdradliwą finezją,

Nazwę je marnością i kłamstwem

Zaś moje serce zwiążę z ewangelią.”


Offline nie płacz ewka

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 108
  • Pan jest mocą swojego ludu, pieśnią moją jest Pan

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Chrystus jest wszystkim
« Odpowiedź #2 dnia: 19 02 2011 o 10:56:49 am »
AMEN ! Amen ! Amen ! :D
Dzięki  Najwyższemu za To że zamieściłaś ten artykuł. Widzę wyraźnie jak Bóg wzywa ludzi  wszędzie,  na tym forum także, żeby zwrócili się do Jego samego.
Chwała Świętemu że tak się dzieje ! :) :D :)
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Chrystus jest wszystkim
« Odpowiedź #3 dnia: 19 02 2011 o 11:48:55 am »
    A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu.
    Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!

    A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół
    i módlcie się za tych, którzy was prześladują;
    tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie;
    ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi,
    i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych
(Mt 5,39. 44n). 

Jezus tutaj ukazuje cechy swoich uczniów, które ich odróżniają od tych, którzy myślą według kategorii tego świata, a więc tych, którzy Boga nie znają i nie akceptują. W szczególności wymienia celników, pogan, którzy podchodzą także do religijności w sposób interesowny. Chcą uzyskać swoją nagrodę. Mają na uwadze to, by wyszło dla ich dobra według ich oczekiwania.   
1. Nie stawiajcie oporu złemu

Jest to bardzo prowokujące wezwanie, które dla wielu staje się powodem nie tylko zdziwienie i niezrozumienia, ale czasem także powodem zgorszenia i zwątpienia (zob Mt 11,6; 7,23). Dla wielu jest to nie do pojęcia, co to ma oznaczać „nie stawiać oporu temu, co przychodzi do człowieka jako złe”.

Tekst grecki jest bardzo wyraźny i nie ma możliwości jakiegokolwiek „umetaforycznienia”. Nie stawiajcie oporu temu, co jest poneros , czyli co przychodzi do was jako złe, czy co powoduje zło, które was dotyka. Naturalnie nie chodzi tutaj o pochwałą moralnego zła czy jakiekolwiek promowanie tego, co jest złe. Chodzi o to, co nas, co mnie dotyka w konkretnej sytuacji jako coś, co mi wyrządza według moich odczuć zło, krzywdę, niesprawiedliwość itp. Faktem jest bowiem, że zło w świcie istnieje jako skutek grzechu człowieka i działania złego ducha.

Jezus objawił wielką nowość. On nie zwalczył zła poza życiem człowieka lecz w człowieku, konkretnie w swoim Ciele, przez to że pozwolił, aby zło Go dotknęło i przybiło do krzyża. Uczynił to, aby swoją boską mocą, która zamieszkała w Jego Ciele i która pozwoliła Mu przyjąć zło aż do śmierci na krzyżu dokonać pojednania (zob. Kol 1,19). On pokonał zło, pozwalając się uśmiercić przez zło, aby w Nim, w Jego Ciele, objawiło się życie, które jest mocniejsze od śmierci, przebaczenie, które jest mocniejsze od rewanżu i zemsty, bezinteresowność, która jest bogatsza od jakiegokolwiek bogactwa i zasług, miłość, która jest większa ponad wszystko. To jest wielka prawda o Mesjaszu, który by zapowiadany (zob. np. Iz 11), ale którego oczekiwanie było zniekształcone przez pragnienia i pożądania człowieka.

Tylko wtedy, gdy uwierzymy, że mówi do nas ten nowy Mojżesz - Mesjasz, który sam przeżył Paschę wyzwolenia spod władzy faraona, oddając na Paschę swoje Ciało (zob. 1 Kor 5,7), wówczas możemy wchodzić w zrozumienie tego, co oznacza: A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu …
2. Miłujcie waszych nieprzyjaciół

Drugie wezwanie Jezusa to: Miłujcie waszych nieprzyjaciół. Jest to całkowite przestawienie dotychczas obowiązującego rozumienia tego, kto jest bliźnim, kto jest człowiekiem obok człowieka. Oczywiście wchodzi tutaj wiele niuansów. Jezus sam –odnosząc się do proroctwa Micheasza – mówi, że nieprzyjaciółmi człowieka są jego domownicy (Mt 10,36; por. Mi 7,6).

Drugi człowiek w konkretnych sytuacjach może łatwo stać się „nieprzyjacielem” (zob. Ps 55). Tak jest, kiedy okazuje się, że inaczej myśli, inaczej działa, o co innego mu chodzi, do czego innego dąży czyli w jakiś sposób utrudnia życie i jest jakąś przeszkodą. Łatwo jest kogoś takiego nie brać pod uwagę, w jakiś sposób eliminować z kręgu własnego życia i w jakiejś mierze likwidować z własnego świata.

Gdy jednak wrócimy do faktu stworzenia człowieka na obraz i podobieństwo Boga, i z rozeznaniem czytamy opowiadanie o tym, jak Bóg zaradził, żeby Adam nie był sam, bo to było nie dobre, to uświadamiamy sobie, że Ewa, owa pomoc stworzona była po to, aby niejako wyprowadzać Adama z jego zamknięcia się w sobie. Po grzechu ten problem zamknięcia się w sobie człowieka powrócił. Człowiek dla uzyskania pewności siebie i zapewnienia sobie własnej egzystencji według własnego poznania dobra i zła, jest skłonny szukać sobie podobnych, tych, którzy mu odpowiadają, pomagają mu realizować się itp.

W tym wszystkim człowiek polega na sobie i szuka wzajemności. Jest interesowny i odwraca się od wszystkiego, co stanowi łaskę bliskości Boga. Dlatego Jezus mówi o miłości nieprzyjaciół. Nie jest to kwestia okazania im jakiegoś dobra czy uczucia. Jest to przede wszystkim dla każdego ucznia Jezusa propozycja zrozumienia, że jest w życiu potrzeby ktoś, kto jest inny, kto w jakiś sposób wystawia na próbę, kto staje się powodem ku temu, by człowiek nie był i nie czuł się samowystarczalny i przekonany, że sam jest opanować wszystkie relacje międzyludzkie.

Uczeń Jezusa Chrystusa rozumie, że drugi człowiek, żyjący obok niego nawet jeśli okazuje się w konkretnych sytuacjach trudny, nieprzyjazny czy wprost wrogi lub prześladujący (może tak być, że tylko tak go się odbiera) ma też do spełnienia wobec niego swoistą rolę. Jest okazją do tego, by spoglądać na Boga, który okazuje swoje dobro złym i dobrym i pragnie nawrócenia każdego. Taka świadomość pozwala na całkowicie inny sposób spoglądania na drugiego człowieka i umożliwia miłość nieprzyjaciół. Wszystko to dzięki Tajemnicy Jezusa Chrystusa, o czym mówiliśmy wyżej. 
3. Doskonałość Ojca

Przez wiarę w Jezusa Chrystusa doskonałość Ojca przechodzi na uczniów Jezusa. Sprawia, że także oni wchodzą w synowską czyli dziecięcą relację z Ojcem i prawdziwie braterską z bliźnimi. Jest to miłość bezinteresowna. Ona jest darem, którym człowiek zostaje obdarowany na miarę wiary i przystępowania do Jezusa. Nie jest to owco ludzkiego wysiłku, lecz owoc poddania się łasce Boga przekazywanej przez Jezusa – syna Bożego.

Przyjęcie tej łaski jest możliwe tylko na miarę tego, jak człowiek – idąc za Jezusem Chrystusem jako jego uczeń - gotów jest zapierać samego siebie, pozwalać przepełniać się Duchowi Świętemu. Jest to dzieło Boga w człowieku, które dokonuje się dzięki słuchaniu Słowa Bożego.                                       j.f. :)         

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Chrystus jest wszystkim
« Odpowiedź #4 dnia: 19 02 2011 o 12:24:05 pm »
Zagubiona - cieszę się razem z Cyprysem, że zamieściłaś ten artykuł, jednak warto zwrócić uwagę na to, co napisał Janusz (baran katolicki) - rozwinął on ten wątek o bardzo istotne kwestie, bez których według mnie trudno byłoby wprowadzać te słowa w życie. Chrystus jest wszystkim - mogę powtórzyć to z całą stanowczością. I właśnie dlatego, że skoro jest wszystkim, może objawić się w każdym - przekraczając wszelkie bariery kulturowe i religijne. Chrystusa znajduję przede wszystkim w drugim człowieku, niezależnie od tego, jakimi wartościami ten człowiek żyje i jak bardzo bywa zniewolony. Różnica jest tylko ta, że w jednym znajduję Chrystusa zmartwychwstałego, w innym - ukrzyżowanego, ale On żyje w każdym, bo każdego pragnie przyprowadzić do Ojca.

Offline nie płacz ewka

  • Pasjonat
  • ****
  • Wiadomości: 108
  • Pan jest mocą swojego ludu, pieśnią moją jest Pan
Odp: Chrystus jest wszystkim
« Odpowiedź #5 dnia: 19 02 2011 o 13:11:25 pm »
Janusz,Twoje słowa są idealną odpowiedzią na moją konkretną, trudną sytuację między mną a mężem z wczorajszego wieczoru z którą dziś miałam się jakoś uporać, każde słowo jest dka mnie wskazówką i radą, dziękuję. Jezus ŻYJE.

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Chrystus jest wszystkim
« Odpowiedź #6 dnia: 19 02 2011 o 13:40:37 pm »
Być może nie jest to właściwe miejsce. ;D Lecz przy okazji tego wątku, pragnę  wywołać w niektórych sercach wątpliwości i pytanie. Poprzez zamieszczenie tego pozytywnego świadectwa  księdza rzymsko katolickiego.
http://www.youtube.com/watch?v=siGvVlMXNKA

Z tego powodu że w internecie jest mnóstwo materiałów szkalujących kler rzymski.
Materiał ten pokazuje że jest wielu ludzi gorliwych i szczerych dla Boga. Nie ma naprawdę znaczenia do jakiego ktoś należy ugrupowania. Liczy się autentyczność-prawdziwość przed Bogiem, nie zaś nasz wizerunek w oczach innych ludzi.
Proszę nie odczytujcie mojej wypowiedzi jako nagonkę na rzymsko katolików.  Jest mi bliski każdy człowiek. Jeśli sam coś zrozumiałem, chcę po prostu dzielić się tym. Jezus Chrystus rzeczywiście nadchodzi. :D Każdy człowiek INDYWIDUALNIE powinien być gotowy na spotkanie z Nim.
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Chrystus jest wszystkim
« Odpowiedź #7 dnia: 19 02 2011 o 14:36:22 pm »
Ewo,a ja Ci powiadam,że jest to prawda,która dotyka mnie każdego dnia.Bardzo często jest tak,że ci,których bardzo kocham jawią mi się jako moi nieprzyjaciele.Są niejako przyjaciółmi,którzy by ratować mnie z mojego zamknięcia w sobie/egoizm/mają odwagę być moimi nieprzyjaciółmi.Bardzo często moja żona staje po stronie moich nieprzyjaciół a co dziwniejsze mój syn/Piotr/jest nieprzyjacielem mojego egoizmu.To oni dniem i nocą sygnalizują swoją obecność w moim życiu.Oni na siłą swojej miłości do mnie wydzierają mnie z mojego zamknięcia /grzechu/.”Uczeń Jezusa Chrystusa rozumie, że drugi człowiek, żyjący obok niego nawet jeśli okazuje się w konkretnych sytuacjach trudny, nieprzyjazny czy wprost wrogi lub prześladujący (może tak być, że tylko tak go się odbiera) ma też do spełnienia wobec niego swoistą rolę. Jest okazją do tego, by spoglądać na Boga, który okazuje swoje dobro złym i dobrym i pragnie nawrócenia każdego”.Rozumem tego pojąć nie mogę,bardziej sercem. Pozdrawiam Cię                           janusz f. :)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Chrystus jest wszystkim
« Odpowiedź #8 dnia: 19 02 2011 o 15:14:43 pm »
Cyprysie,dla mnie świadectwo księdza Marka to prawdziwe "jaja" z własnego powołania i dowód na nie spotkanie Chrystusa w swoim życiu.To jest tylko moje odczucie,być może pochopne i dlatego proponuję byś zaprosił księdza Marka do naszego forum.Takie spotkanie zbliżyło by nas do prawdy,która jest tylko w Jezusie Chrystusie. ;D                     janusz f. :)

Offline baran katolicki

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 930
Odp: Chrystus jest wszystkim
« Odpowiedź #9 dnia: 20 02 2011 o 18:26:48 pm »
Z nadstawianiem drugiego policzka to u mnie jest krucho.To nie jest takie proste a bardzo często niemożliwe. Odruch naturalny/oko za oko,ząb za ząb/ jest silniejszy od miłości do nieprzyjaciela.
Jak dla mnie ten drugi policzek nadstawia zawsze Jezus Chrystus, który żyje we nie na miarę mojej wiary.
Nikt o własnych siłach nie potrafi powstrzymać zła w sobie a co więcej kochać sprawcę zła.Ten drugi policzek nie boli i przynosi radość ze spotkania Zmartwychwstałego w swoim życiu. Policzkują mnie różne sytuacje ale najlepszy jest policzek,który sam sobie wymierzam bo wtedy widzę siebie jako swojego nieprzyjaciela.
Jest we mnie stary człowiek,który mnie policzkuje i mówi:”broń się,nie bądź głupi,oddaj”. Ta walka jest we mnie a potem na zewnątrz.
Zwyciężyć muszę najpierw w swoim sercu, sam z sobą a dopiero wydam owoc na zewnątrz.
Pozdrawiam
janusz f. :)

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Chrystus jest wszystkim
« Odpowiedź #10 dnia: 2 03 2011 o 09:42:30 am »
Cytat: baran katolicki
Z nadstawianiem drugiego policzka to u mnie jest krucho.To nie jest takie proste a bardzo często niemożliwe. Odruch naturalny/oko za oko,ząb za ząb/ jest silniejszy od miłości do nieprzyjaciela.
Jak dla mnie ten drugi policzek nadstawia zawsze Jezus Chrystus, który żyje we nie na miarę mojej wiary.
Nikt o własnych siłach nie potrafi powstrzymać zła w sobie a co więcej kochać sprawcę zła.Ten drugi policzek nie boli i przynosi radość ze spotkania Zmartwychwstałego w swoim życiu. Policzkują mnie różne sytuacje ale najlepszy jest policzek,który sam sobie wymierzam bo wtedy widzę siebie jako swojego nieprzyjaciela.
Jest we mnie stary człowiek,który mnie policzkuje i mówi:”broń się,nie bądź głupi,oddaj”. Ta walka jest we mnie a potem na zewnątrz.
Zwyciężyć muszę najpierw w swoim sercu, sam z sobą a dopiero wydam owoc na zewnątrz.


Dobrze że tak krytycznie potrafisz ocenić siebie samego. Dobrze to świadczy o Tobie, jednakże Słowo  Boże postrzega to zagadnienie  nieco odmiennie. Skoro stwierdzasz  że uniżenie się przed drugim człowiekiem jest NIEMOŻLIWE i Twoje naturalne emocje przeważają miłość, to nie jesteś jeszcze na nowo narodzony. Zapewne zaboli Cię moja konkluzja, lecz wynika ona z Biblii.
Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego poprzednim postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze,
[Ef 4:22 BW]
Jeśliby ktoś mówił: Miłuję Boga, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi.
[1 J  4:20 BT]
 Po tym właśnie poznajemy, że jesteśmy w Nim. Kto twierdzi, że w Nim trwa, powinien również sam postępować tak, jak On postępował.
[1 J 2:6 BT]
....Niechaj odstąpi od nieprawości każdy, kto wzywa imienia Pańskiego.
[2Tym 2:19 BT]
Czy  takie stanowisko Słowa Bożego, nie mówi jednoznacznie. ???

Twierdzisz tutaj oraz w wielu innych postach że umierasz z Chrystusem. Czy więc tak radykalna postawa godna jest ucznia Jezusa Chrystusa?
Januszu wybacz,  lecz stawiasz jakieś niebiblijne tezy: „Jak dla mnie ten drugi policzek nadstawia zawsze Jezus Chrystus, który żyje we nie na miarę mojej wiary.”
Taki  Jezus dał nam przykład :
 Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.
[ Mt 11:27 BT]
Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie,
[Fil 2:5 BW]
Jezus dał nam wzór wraz z Jego apostołami. Lecz drugi policzek-uniżenie się przed wierzącym i niewierzącym należy już do nas. Jeśli faktycznie masz naturę Syna Bożego, to zgodnie z tą nową naturą-nowym sercem powinieneś postępować.
Proszę zechciej zrozumieć mnie właściwie. Nie piszę tego aby się wywyższyć, lecz żeby było to do zbudowania. Bo mamy wzajemnie się pouczać, napominać, zachęcać. Pisząc to właśnie chcę zachęcić Cię do weryfikacji Twojego podejścia w trudnych chwilach.  Bez wątpienia są takie chwile kiedy mamy nadstawić drugi policzek nie dosłownie, lecz poprzez okazanie pokory, uznając czyjąś rację w rozmowie czy w relacjach z najbliższymi.
To uniżenie należy do nas lecz mamy to robić w mocy Chrystusowej.  Oczywistą rzeczą jest że w pokorze musimy uznać nasze ludzkie aspiracje za zero. Dopiero kiedy Jezus postawi przed naszym zerem swoją wartość, wówczas możemy zwyciężać.  Lecz ciągle mamy wolny wybór, Duch Święty do niczego nas nie zmusza. Ostatecznie do nas należy decyzja. Apostoł Paweł tak to określił”...zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi,”
[ 2 Kor 10:5 BW]
Dawid zaś mówi tak: „... Błogosław, duszo moja, Pana, i całe moje wnętrze - święte imię Jego! Błogosław, duszo moja, Pana, i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach!
[ Ps 103:1-2 BT]
Prawdą jest to co zauważasz o naszych dobrych intencjach. Gdyż Słowo Boże tak określa takie zabiegi: A taką ufność mamy przez Chrystusa ku Bogu,  nie jakobyśmy byli zdolni pomyśleć coś sami z siebie i tylko z siebie, lecz zdolność nasza jest z Boga, który też uzdolnił nas, abyśmy byli sługami nowego przymierza
[2 Kor 3:4-6 BW]

Trafnie określiłeś tę walkę we  wnętrzu i rodzącym się owocu Ducha Bożego na zewnątrz.  Lecz w człowieku na nowo narodzonym funkcjonują dwie natury, stara i nowa. Tak naprawdę to ta stara powinna umrzeć. Nawet jeśli umarła ona wraz z Chrystusem na krzyżu,  to żyjąc w ciele ciągle jesteśmy zagrożeni jej aktywnością.

 
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Chrystus jest wszystkim
« Odpowiedź #11 dnia: 2 03 2011 o 17:40:46 pm »
Podstawą jest pokorne serce, pokorny duch i małomówne usta nieskore do szybkiej odpowiedzi, ani do niepotrzebnych rozmów.

Dla Chrześcijanina ważny jest tylko Chrystus, nikt i nic więcej.  Miałem wiele pragnień i dobrych i niedobrych. Wszelkie te pragnienia prowadziły mnie donikąd. Żadne z nich nie dało mi pełności w sercu. Dopiero, gdy skruszony wracałem do Jezusa, odnajdywałem sens życia. Teraz wiem, że Chrześcijanin, to ktoś, kto nie ma w sobie siebie, nie ma pragnień, nie ma planów, nie ma swego ego, jest jakby gołym duchem ludzkim, który z czasem we wzroście dojrzewania i rozumienia poddaje się pod Ducha Bożego.

Sprawmy, aby odeszła z nas, nazwijmy to "moc ludzka", czyli nasza osobowość, aby mógł wejsć Duch Św. ze swoją nadnaturalną mocą. To jest proces i możliwe jest nastawienie "policzka". Widzisz, że ktoś cię obraża, przykryj to miłością i milczeniem. Widzisz, że ktoś ci szkodzi, spytaj się, czemu to robi i powiedz mu, że mu wybaczasz, bo nie wie, co czyni. Szkoda, że nie chce poznać Jezusa. Miejmy odwagę mówić prawdę.

Warto patrzeć na ludzi przez pryzmat duchowy, czyli taki, że wielu ludzi nie wie, co czyni, nie wiedzą, że mogą być pod wpływem i celesności (chciwego, zagniewanego, zdenerwowanego, pysznego człowieka) i pod wpływem okoliczności, którymi kierują duchy nieczyste, aby złamać serce Chrześcijanina, uderzyć w te serce zachowaniem ludzi cielesnych.

Wiele spraw zostawiam. Jedni się obrażają, inni reagują jak koguty zacietrzewione, jeszcze inni podnoszą głos, kolejni się śmieją uważając, że dali kapitalny żart (żenujący i poniżej poziomu). Moje oczy to widzą, lecz ja przykrywam to milczeniem, nie wnikam umysłem, umysł zachowuję trzeźwy, żadnej złej myśli, doskonale wiem, że ci ludzie nie poznali jeszcze Jezusa. Wszystko można przykryć miłością, albo milczeniem. Nic nie boli, nic nie rani, bo Chrześcijanin zawierza się Jezusowi.

« Ostatnia zmiana: 2 03 2011 o 18:51:28 pm wysłana przez rebus »

Offline cyprys

  • Profesjonalista
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź!
Odp: Chrystus jest wszystkim
« Odpowiedź #12 dnia: 2 03 2011 o 18:24:34 pm »
Cytat: rebus
Dla Chrześcijanina ważny jest tylko Chrystus, nikt i nic więcej.  Miałem wiele pragnień i dobrych i niedobrych. Wszelkie te pragnienia prowadziły mnie donikąd. Żadne z nich nie dało mi pełności w sercu. Dopiero, gdy skruszony wracałem do Jezusa, odnajdywałem sens życia. Teraz wiem, że Chrześcijanin, to ktoś, kto nie ma w sobie siebie, nie ma pragnień, nie ma planów, nie ma swego ego, jest jakby gołym duchem ludzkim, który z czasem we wzroście dojrzewania i rozumienia poddaje się pod Ducha Bożego.


Znowu  muszę trochę  ponarzekać ;D. Narzekam na chaos Twoich wypowiedzi. Bardzo proszę sprawdzaj każdy swój wniosek ze Słowem Bożym.

Twoje pierwsze zdanie:
 Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich!
[Fil 2:4 BT]
 Niech nikt nie szuka własnego dobra, lecz dobra bliźniego!
[1 Kor 10:24 BT]
 Niech każdy z nas stara się o to, co dla bliźniego dogodne - dla jego dobra, dla zbudowania.
[Rz 15:2 BT]
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka.

Offline rebus

  • Moderator
  • Zawodowiec
  • *****
  • Wiadomości: 816
Odp: Chrystus jest wszystkim
« Odpowiedź #13 dnia: 2 03 2011 o 18:37:37 pm »
To narzekaj Cyprysie. Nie rozumiem Cię tu. Napisałem, że jedyną drogą jest Jezus, więc w czym problem?


Poza tym odnoszę wrażenie, że nie rozumiesz tych wersetów. One mają sens tylko wtedy, kiedy naszym sercem jest  Chrystus. Bez Chrystusa zawsze będzie to miłość, czy też dobro interesowne, chwilowe.

Co do ostatniego wersetu, najpierw Prawda, poznanie, a dopiero potem budowanie na fundamencie.

Usunąłem połowę postu, może był chaotyczny, gdyż pisany z pierwszej myśli. Za bałagan przepraszam.
« Ostatnia zmiana: 2 03 2011 o 18:52:16 pm wysłana przez rebus »

Offline AdamS

  • Zawodowiec
  • ******
  • Wiadomości: 585
  • Bieszczady
    • Bieszczady
Odp: Chrystus jest wszystkim
« Odpowiedź #14 dnia: 3 03 2011 o 08:38:07 am »
Bez Chrystusa zawsze będzie to miłość, czy też dobro interesowne, chwilowe. Co do ostatniego wersetu, najpierw Prawda, poznanie, a dopiero potem budowanie na fundamencie.

Dokładnie tak, Sebastianie - kiedy zachowamy kolejność (pierwsze - otwarcie na Prawdę, drugie - budowanie w sobie Bożego porządku, dopiero trzecie - świadczenie na zewnątrz). A wszystko ma sens dopiero wówczas, gdy serce zatapiamy w Jezusie - inaczej żadna ludzka mądrość, choćby nawet była oparta na Biblii, traci swój smak.

A propos smaku, właśnie dzisiaj czytam ciekawą poradę dnia: "Mowa wasza niech będzie zawsze uprzejma, zaprawiona solą, abyście wiedzieli, jak macie odpowiadać każdemu". (List do Kolosan 4:6) Intrygujące jest to "przyprawienie" mowy solą. Nie goryczą, nie słodyczą, ale solą. Absolutnym mistrzem w sztuce takiego odpowiadania był Jezus.

Jakże mądre to słowa! Dzisiaj często zaprawia się mowę goryczą (narzekanie) lub słodyczą (schlebianie) - brakuje zaś soli. Cukier jest dla samej przyjemności, gorycz pojawia się dla szukania jedności (czasem jest to jedność w jakimś grupowym marazmie). A czym właściwie jest ta sól? Myslę, że treścią Słowa, ale nie tylko - przecież sól daje tez właściwy smak, wiec musi mieć w sobie jakiś walor przyciągający. Tą moca jest właśnie zatopienie swego słowa w miłości i mądrości Jezusa.