Plus dla Ciebie, Adamie za stałość w poglądach

A co do wątpliwości - to mogą one być różnego rodzaju/charakteru. Ja miałam na myśli wątpliwości odnośnie wary w Boga.
Jakoś tak się składa, że ja nie miałam ich (tu chciałabym powiedzieć, że nigdy, ale to nie byłoby prawdą) jako dziecko, aż do szkoły średniej. Wychowana w tradycyjnej rodzinie katolickiej, zawdzięczam moim rodzicom (dziękuję Bogu zawsze za nich), wiarę w to, że Bóg istnieje, że jest Stwórcą wszystkiego. Oni nauczyli mnie bojaźni Bożej i miłości.
Później niestety przyszedł okres buntu i związanych z tym wątpliwości, może nie tyle dotyczących wiary w Boga, co wiary Bogu (a to jest różnica).
Na moje szczęście Bóg był ze mną cały czas, choć ja, szczerze mówiąc tego nie czułam. Ale ON BYŁ (Jego Imię: JAM JEST). Gdy zaczęłam po latach Go szukać - to ON mnie odnalazł. Włożył w moje serce pragnienie poznawania Prawdy - i tak jest do dzisiaj

Cały czas Go poznaję, ale dzięki Jego Słowu, nie mam dziś najmniejszych wątpliwości w Jego Miłość, bo dla mnie poświęcił Swego Jedynego Umiłowanego SYNA.
Jeśli w moim życiu dzieje się coś, co mi się nie podoba (ja chciałabym inaczej), co mnie przerasta - wiem, że ON ze mną jest w tym wszystkim, i On się o mnie troszczy.
Bo ON mi obiecał:
"Nie porzucę cię, ani cię nie opuszczę" ON wie lepiej ode mnie, co jest dla mnie dobre, a co nie.
ON - mój PAN!
Więc nie mam wyjścia

, ufam Mu, nie mam wątpliwości, że wszystko, co czyni - czyni dla mojego dobra.
Ale... aby było jasne - ta wiara (i brak wątpliwości), to nie jest moja zasługa - wszystko mam od NIEGO, mojego PANA

Pozdrawiam i również miłego niedzielnego wieczoru!!